mężczyźni w pracy - Ciąża

mężczyźni w pracy

Kiedy moja żona Kelly spodziewała się naszego pierwszego dziecka, pewnego dnia wspomniała, że ​​powinniśmy zapisać się na lekcję Lamaze. Kojarzyłem Lamaze z latami 60. i naturalnym porodem - koncepcją, która brzmiała świetnie tak długo, jak długo byłeś mężczyzną i przypuszczalnie nie musiał być tym, który krzyczał. Mimo to założyłem, że poród będzie wymagał dużej ilości krwi (mężczyźni są zdolni do omdlenia, prawda?) I chciałem być przygotowany.

W naszej pierwszej klasie „Start Smart” w miejscowym szpitalu w Los Angeles stało się jasne, że obecnie dr Lamaze jest uhonorowany bardziej duchem niż literą jego teorii, które koncentrują się na unikaniu bólu poprzez techniki oddechowe i umysłowe obrazowość. Większość kobiet, w tym Kelly (w sumie byliśmy siedmioma parami), planowała wezwać jakąś formę pomocy lekowej, gdy poród się nasili. Rochelle, nasz instruktor, był poważnie neutralny w tej kwestii. „Nie martw się, dostaniesz to, czego potrzebujesz”, powiedziała nam i myśląc o tekstach Rolling Stones, uspokoiłem się.

Dość często zdarza się, że mężczyźni towarzyszą swoim partnerom w zajęciach edukacyjnych dotyczących porodu. Wśród mężczyzn w mojej klasie był szef kuchni restauracji, producent filmowy, publicysta przemysłu muzycznego i sprzedawca komputerów. Różni w zawodach, wszyscy mieliśmy tę samą troskę. Dziwnie pocieszająco było spotykać się raz w tygodniu i być w tej szczególnej grupie nieznajomych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wielkiego oczekiwania i strachu przed nieznanym. Pogrupowaliśmy się tam na stacji na drodze życia, ale dbaliśmy o siebie nawzajem, choćby na krótko.

Sama Rochelle była uspokajającą obecnością. Słodka i zabawna, pomaga codziennie dostarczać dzieci i sprawia, że ​​proces wydaje się bardzo powszechny. Próbowała zmusić mężczyzn do odczuwania jak największej empatii dla swoich ciężarnych żon. Aby zademonstrować techniki oddychania mające na celu odwrócenie uwagi przyszłych matek od bólów porodowych, kazała nam usiąść na podłodze (kobiety dostały poduszki) z mężczyznami trenującymi żony. Sceptycznie podchodząc do jego użyteczności i trochę bojąc się, że zrobię z siebie głupca, mimo to poszedłem za tym ćwiczeniem, myśląc: „OK, zobaczmy, dokąd to zmierza”. Wszyscy zostaliśmy pouczeni: „Weź głęboki oddech oczyszczający: Teraz wydychać, wdychać, wydychać, wdychać. ”Czy naprawdę będziemy mogli to zrobić, kiedy nadejdzie czas? Nie byłem wcale tego pewien.

Zrozumiałem jednak, że klasa umocniła pomysł, że Kelly i ja jesteśmy sobie winni, aby zakończyć ten dziewięciomiesięczny maraton. Pomimo naszych napiętych harmonogramów, raz w tygodniu byliśmy zmuszeni skupić się na tym niesamowitym wydarzeniu. Coś, co zaczęliśmy razem, mieliśmy skończyć razem.

Lekcje Rochelle pomogły mi również zrozumieć, przez co przechodzi Kelly. Chociaż moje akademickie studium biologii zakończyło się w szkole średniej, na trzeciej lub czwartej sesji mogłem rozmawiać z kimś o położnictwie. Podniosłem żargon, który obowiązywał będzie „Dzień D”: słowa i terminy, takie jak zatarcie, praca z powrotem, ukoronowanie, rozszerzenie centymetrów, śluz, krwawe przedstawienie, worek wody i nacięcie krocza.

W miarę zbliżania się wielkiego dnia spodziewaliśmy się, że po pierwszych oznakach porodu będziemy mieli co najmniej kilka godzin, aby spakować nasze szpitalne torby i skrócić czas skurczów Kelly, aż ich częstotliwość podyktuje przeniesienie na oddział położniczy (co pięć minut, jak nauczyłem się w klasa). Jednym z zadań, których nigdy nie ukończyłem, było zaopatrzenie się w lodowatą butelkę ulubionego piwa Kelly, Sierra Nevada Pale Ale, które zamierzała spożyć natychmiast po dostarczeniu.

Tyle jeśli chodzi o planowanie. Worek wody Kelly pękł wcześnie w niedzielę rano (spałem - musiała mi powiedzieć dwa razy, zanim rzeczywistość się zarejestrowała).

To było dwa dni przed jej terminem, ale musieliśmy iść prosto do szpitala. Przez całą niedzielę czekaliśmy i nadal nie mieliśmy pracy. Dwie rzeczy, o których wiedzieliśmy: po pierwsze, nie mieliśmy nic przeciwko używaniu jakichkolwiek narkotyków. W rzeczywistości, kiedy usłyszałem krzyczące krwi krzyki w salach szpitalnych, założyłem, że pochodzą od kobiet, które nie używają narkotyków, i tym bardziej uspokoiłem się, że narkotyki są w porządku. Po drugie, chcieliśmy uniknąć cięcia cesarskiego, jeśli to możliwe. Tak więc w niedzielę wieczorem, kiedy wywołujący siłę roboczą lek Pitocin nadal nie przyniósł wystarczających postępów, lekarze zasugerowali dodatkowy lek, nowy żel dopochwowy i Kelly chętnie się zgodził. Jednak nie byliśmy przygotowani na gwałtowne reakcje. Prawie natychmiast Kelly wdał się w ciężkie, bolesne skurcze - kpiąc z przekonania, że ​​można im przeciwdziałać specjalnym oddychaniem.

Potem przyszedł znieczulenie zewnątrzoponowe lub ból kręgosłupa. Kiedy w końcu, wczesnym rankiem we wtorek, szyjka Kelly była dostatecznie poszerzona (osiągnięto efekt!), Lekarz wycofał znieczulenie zewnątrzoponowe, aby mogła pchnąć z uczuciem. Oboje poczuliśmy ulgę i cieszyliśmy się, że nie potrzebujemy cesarskiego cięcia.

W sali porodowej starsza pielęgniarka jakoś zastąpiła mnie jako trenera, bo cóż, mogła krzyczeć głośniej niż ja. „OK, kochanie, pchnij!” Krzyknęła. "Możesz to zrobić! Możesz to zrobić! ”Nie miałem wyboru, musiałem się przyłączyć. Po każdym pełnym, odważnym pchnięciu Kelly, krzyknąłem:„ To było dobre! To było dobre! ”Otarłem czoło Kelly, nakarmiłem lodowymi chipsami i słuchałem jej przekleństwa. Wyścig odbył się razem 10 000, więc widziałem ją fizycznie wyczerpaną, ale to było inne. Nigdy nie widziałem jej w takim bólu. Jednak ponieważ Rochelle przygotowała mnie na ten etap procesu, nie bałam się.

Widziałem dużo krwi, ale do tego czasu musiałem być w jakimś podwyższonym stanie, ponieważ nie przeszkadzało mi to, nawet po 42 godzinach bez snu. Przypisuję to niezapomnianemu widokowi naszego syna, Devina, raz na całe życie, łysego i skrzeczącego, kiedy wymknął się z łona Kelly na świat. Nie mogłem tego przegapić, ale klasa prawdopodobnie pomogła. Bardziej niż cokolwiek innego, sprawiało, że myśleliśmy o sobie jako o zespole, który musiałby działać pod presją, gdy nadejdzie czas. A kiedy nadszedł czas i presja, zrobiliśmy to.