ścieg na czas - Ciąża

ścieg na czas

Prawdopodobnie już nie zajdę w ciążę. Właśnie skończyłam 40 lat. Mam idealną dziewczynę, idealnego chłopca i będąc dzieckiem lat 60-tych, nie byłam świadoma idei zerowego wzrostu populacji. A teraz, kiedy mój najmłodszy ma 4 lata, zaczynam się przespać. Mimo to czasami pragnę, że zrobiłem kilka rzeczy inaczej, gdy byłem w ciąży. Przede wszystkim żałuję, że nie zrobiłem nic na drutach.

Dopiero niedawno zacząłem robić na drutach i jestem zdumiony tym, jak prosty akt wślizgnięcia bambusowej igły pod pasmo wełny, aby rozpocząć ścieg, uspokaja mnie. Dzianie stało się równie ważne dla mojego dobrego samopoczucia jak moje niepodlegające negocjacjom pływanie, tak samo niezbędne jak siedzenie przez chwilę w ciszy po tym, jak dzieci zasnęły na noc. Gdy staram się, aby moja kariera pisarska i fotograficzna stała się podstawą pośród nieustających ciągów, zarówno kuszących, jak i wyczerpujących, dwojga małych dzieci, przyzwyczaiłem się do czucia się jak myszoskoczek na kole. Za każde umyte naczynie 10 innych jest brudnych. Za każdy sprzedany artykuł 12 jest odrzucanych.

Dziania jest tylko postęp. Każdy ścieg jest dobrym ściegiem. Widzę mój postęp rząd po rzędzie, a potem… ta-da! Jestem skończony. Mam nie tylko wyczuwalne poczucie spełnienia, ale także szalik z ręcznie przędzionej i barwionej wełny urugwajskiej w kolorze fioletowym lub jasnoczerwony kardigan z guzikami w kolorze kości słoniowej dla mojej córki lub sportowy granatowy czapkę dla mojego syna. I, w przeciwieństwie do reszty mojego życia, nie przyjmuję próśb. Dziergam się, by zadowolić tylko siebie.

Przechowalnia przędzy, którą często odwiedzam, to aerie kolor i światło nad ruchliwą ulicą miasta. Ściany są schludne, białe, wypchane wszelkimi możliwymi kolorami i fakturą wełny. Podczas jednej z moich pierwszych wizyt zobaczyłem ciężarną kobietę palcującą motek w kolorze kantalupa i żałuję, że nie jestem nią. Nie dlatego, że chciałem innego dziecka, ale dlatego, że chciałem stanąć przed kubkami wypełnionymi różową i żółtą wełną z kantalupem i marzeniami. Chciałem sobie wyobrazić kapelusz, który stworzyłem dla mojego dziecka, koc, w który go owinęłem, sweter, który prześlizgnęłbym się przez jej głowę. Chciałem, co musi być czystą przyjemnością dziania dla mojego nienarodzonego dziecka: słodkiego wyczekiwania zmieszanego z prostą satysfakcją. Cóż za kojąca przeciwwaga do czytania z wyprzedzeniem w dziale tydzień po tygodniu w mojej książce ciążowej, aby zmierzyć czas za pomocą przędzy, aby wypełnić go szwami.

Kiedy byłam w ciąży, nie kupowałam ubrania dla dzieci. Nie wiem, czy moja powściągliwość pochodziła z jakiegoś przesądu, czy z prostego braku wyobraźni. Myślę, że to był ten drugi, jakbym nie mógł uwierzyć, że będzie ktoś, kto pasuje do tych malutkich dżinsowych kombinezonów. Ale teraz sądzę, że gdybym zrobił na drutach słodką parę miękkich legginsów, bluzę z kapturem, robienie na drutach tych drobnych ubrań pokazałoby mi, że pod koniec tego będzie rzeczywiście dziecko. Tak jak moje dzierganie rosło, tak samo było z moim dzieckiem i ostatecznie, kiedy nadszedł odpowiedni czas, oboje się spotkali.