Wojownicza mama - Ciąża

Wojownicza mama

Chwytam dziecko w jedno ramię, otwieram okno sypialni i wychodzimy. Chwytam dziecko, wybieram 9-1-1 i zamykamy nas w łazience. Albo łapię dziecko, spotykam na schodach domowego najeźdźcę, rozbijam go w głowę w stylu Jackie Chana, przeskakuję jego zmięty tułów i ruszam w stronę drzwi.

Jako nowa mama to były moje marzenia. To zagadkowe zaabsorbowanie ochroną mojego nowego dziecka nadeszło jak choroba afektywna dwubiegunowa. Przed porodem byłam kobietą w ciąży, spokojnie spacerującą z jednego sklepu dla dzieci do następnego w krainie uroczych. Po porodzie natychmiast stałem się Xena: Wojownicza księżniczka. Wszyscy inni stali się podejrzanym nosicielem zarazków, porywaczem dzieci lub gorzej. Podczas gdy wciąż wierzyłem w kochające środowisko domowe, dobre odżywianie i regularne kontrole medyczne, moją nową osobistą filozofią wydawało się być: „Dotknij jednego włosa na głowie tego dziecka, a ja cię zabiorę!” Ale w prawdziwym życiu okoliczności nigdy nie są całkiem sprostałem mojemu poziomowi gotowości.

Zespół Xeny był najbardziej wyraźny, kiedy byłem jedynym opiekunem: jazda samochodem, zakupy lub dom sam z dzieckiem. Podczas jednej podróży do centrum moja gorliwość przerodziła się w głupią kreskówkę filmu Hitchcocka. Mieszkam w wielkim starym mieście, które ma labirynt podziemnych ulic i miejsc parkingowych. Nigdy nie myślałem o tym tak strasznie, aż po raz pierwszy zaparkowałem tam z moim dzieckiem, które miało wtedy 3 miesiące. Kiedy skończyłem swoje sprawy i wróciłem na miejsce parkingowe, podniosłem dziecko z plecaka i na chwilę położyłem paczkę na dachu samochodu, a ja zapiąłem ją na swoim miejscu. Kiedy znalazłem się za kierownicą, zauważyłem bezdomnego faceta zmierzającego w naszą stronę, gestykulującego i wskazującego na mój samochód. Chciałby wskazać, podejść kilka kroków bliżej, wskazać i znowu chodzić, i tak dalej, zbliżając się do nas.

Zwykle noszę w kieszeniach dodatkowe monety i dolary dla bezdomnych. Ale jako wojownicza mama? Ha! Wymagało to taktyki przetrwania. Zatrzasnąłem zamki w drzwiach, uruchomiłem silnik i odskoczyłem. Gdy wrócę w świetle dziennym, pogratulowałem sobie naszej wąskiej ucieczki. W tym momencie zwolniłem, żeby znaleźć światło stopu, a plecak - ten, o którym bezdomny mnie ostrzegał - zsunął się z dachu na maskę.

Kolejny odcinek miał miejsce w sklepie spożywczym. Był to mój pierwszy wyjazd na zakupy z dzieckiem w pojedynkę i wypracowałem mechanikę sięgania po artykuły spożywcze, jednocześnie chroniąc moje dziecko. Gdzieś w przejściu 3 zauważyłem starszego faceta, który wydawał się nas śledzić. Nie podobał mi się jego wygląd: trzyczęściowy garnitur, brak koszyka na zakupy, brak artykułów spożywczych. Uznałem go za złowrogiego niemowlęcia, spojrzałem mu w oczy szpilkami i wyobraził sobie, jak szarpie kapelusz za oczy, gdy wykonuje ruch. „Wygląda na dużą jak na swój wiek” - powiedział.

- Nie tak duży - warknąłem. Potem, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie, zapytał mnie: „Czy wiesz, ile ważyłem, kiedy się urodziłem?” Nie czekał, aż udzielę odpowiedzi. Trzy i pół funta, powiedział mi; jego narodziny były w gazetach. „Jestem Albert, słynne cudowne dziecko!”, Ogłosił. Nie wiem, czy to prawda, ale wiele razy od tamtej pory zauważyłem nieszkodliwego Alberta w sklepie, opowiadającego kolejnej oszołomionej matce o jego cudownym narodzeniu.

Niemowlęta dojrzewają i stają się mniej kruche. Teraz, gdy rośnie moja kopalnia, nie chodzę już dookoła umysłowo i obciążony. Mogę z łatwością wskazać na sukces mojej czujności: nigdy nie przyszło mi do głowy nic złego. Z drugiej strony, może miałem szczęście.